„Spotkałam go we śnie po raz pierwszy. Biegłam boso wśród kwiatów i zbóż, wiatr okalał moje włosy. Dookoła mnie dostojne domy, jednak coś kazało spojrzeć mi w stronę jednego, w tym momencie zobaczyłam Jego – i świat się zatrzymał.”

O mnie? Piszę bo lubię. Bo mnie to uspokaja, bo przenoszę się w swój własny, niezmącony świat.

12. Kiedy skończyłam pracę w domu…

Kiedy skończyłam pracę w domu, przyszła pani Cortez. Była zadowolona, wręczyła mi czek i odprawiła. Pomyślałam, że łatwiej było stąd wyjść niż wejść. Kiedy opuściłam posesję, nie bardzo wiedziałam, co mam zrobić ze sobą. Nie spodziewałam się, że to tu dziś trafię, jednak skoro już byłam w Tabi liczyłam, że kiedy znowu się zobaczymy, wszystko będzie wyglądało inaczej. Ale jak…

11. -Witaj w Tabi..

-Witaj w Tabi. – Pani Teresa oprowadziła mnie po rezydencji.  -Niech to, jak opowiem mamie i Marth gdzie mnie poniosło nie uwierzą, pomyślałam w duchu. Gdzie byłam teraz? W TYM domu. Przez ostatnie tygodnie pracowałam nad projektem dotyczącym wystrojenia TEGO właśnie domu. Jak to się stało – nie wiem, ale to znowu był jakiś znak… Rozmyślając, z cichym zachwytem podziwiałam…

10. Przez cały tydzień miałam ręce pełne roboty…

Przez cały tydzień miałam ręce pełne roboty. W umówiony z panią Cortez dzień pod nasz dom podjechał kierowca. Mina mamy gdy to zobaczyła była bezcenna, zresztą moja też. Wiedziałam, że będę miała załatwiony transport, ponieważ nie mam swojego auta, ale nie wiedziałam, że aż taki. -Córciu ale Ci się powodzi! To ja nawet w dniu ślubu nie jechałam takim wozem……

9. Parę dni później zadzwoniła do mnie kobieta…

Parę dni później zadzwoniła do mnie kobieta, która chciała się spotkać w celu omówienia dekoracji domu na bankiet. Nie wiedziałam jaka to okazja, wszystkiego miałam dowiedzieć się na spotkaniu z nią. Umówiłyśmy się nazajutrz w moim biurze. Czekałam kwadrans, pół godziny, godzinę, dzwoniłam do klientki ale nie odbierała. Lekko zniecierpliwiona stwierdziłam, że zajmę się przeglądaniem innych projektów, kiedy koleżanka poinformowała…

8. Przez jakiś czas po naszej wycieczce…

Przez jakiś czas po naszej wycieczce byłam bardzo zapracowana. Pomagałam mamie w kawiarni, którą prowadzi i zajmowałam się moimi zleceniami na dekoracje sal bankietowych. Skończyłam kierunek florystyczny, i zarówno dzięki ciężkiej pracy jak i odrobinie szczęścia udało mi się już w wieku 20 lat stworzyć coś swojego. Bardzo to zajęcie lubiłam, pozwalało mi zapomnieć o problemach i zmartwieniach dnia codziennego,…

7. Kiedy podeszłyśmy pod bramę…

Kiedy podeszłyśmy pod bramę dopiero zaczęłam się zastanawiać co tu robię. Choć wyobrażałam sobie co zrobię jak tam przyjedziemy, wałkowałam w głowie kilkanaście scenariuszy,białych,czarnych,biało-czarnych, nie wiedziałam nawet co mam ewentualnie powiedzieć i czego oczekiwać. Wiedziałam tylko, że muszę tam znów być.  -No myśl i działaj, nie możemy tutaj wiecznie stać. Wtedy wyszedł do bramy mężczyzna w podeszłym wieku, był to…

6. Parę dni później..

Parę dni później, kiedy widziałam się z Marthą opowiedziałam jej o tym, co widziałam. Z początku podeszła do tego sceptycznie. -No ale może Ci się wydawało? Albo tak często Ci się śnił że podświadomie chciałaś go zobaczyć? -pytała. -Właśnie dlatego, że tyle razy mi się śnił wiem dokładnie jak wygląda…nie pomyliłam się. -Załóżmy, że tak jest. No i co? Kiedy…

5. Pewnie doświadczyliście kiedyś ..

Pewnie doświadczyliście kiedyś, przynajmniej raz uczucia deja vu. Jeśli tak, wiecie jakie to uczucie – bardzo intensywne, chwilowe i nie sposób go opisać, wiemy napewno tylko tyle, że to tak, jak gdyby już się to kiedyś wydarzyło. Ja poczułam to po raz drugi. Jednym z domów był ten z mojego snu. Teraz tylko uświadomiłam sobie, że dom to niezbyt trafne…

4. Nadszedł czas resetu

Nadszedł czas resetu. Co jakiś czas wybieramy się w kilka osób gdzie nas licho poniesie. Dosłownie. Tym razem miejsce wybrał Elias, największy dziwak, jakiego dotychczas spotkałam, jednak lubiłyśmy go za jego bezpośredniość i żarty. -Wybieramy się do Caracas, jakieś 40 km stąd. Oczywiście usłyszał lawę sprzeciwów, bo to ”wiocha zabita dechami”. -Bez zbędnego marudzenia.To piękne miejsce, łąki, lasy, woda, sama natura.…

3. Całą noc nie spałam…

Całą noc nie spałam. Nie mogłam uwierzyć, że ziściła się najważniejsza część mojej sennej zmory – trochę taka była, ale z drugiej strony, wbrew sobie nakręcałam się, że to może coś znaczyć. Jednak tą chwilę połączenia popsuła Jego towarzyszka. Była bardzo urodziwa, zresztą to bez znaczenia, istotny był fakt, że nie był sam. To po pierwsze, po drugie jakie istniało…